Latawiec

O sobie
pamiętam jak poranne słońce
rozlewaliśmy do swoich szklanek
smakowało tak witalnie
jak nigdy więcej w przyszłości

wiatr stanowił ubranie
nie trzeba było guzików
żadnego paska do spodni
bo był uszyty na miarę

dziś szklanki stoją w zlewie
brudne od tańca teiny z kofeiną
żadna zmywarka ich nie weźmie
tylko ja będę z nich pił
goryczkę swoich wszystkich dni

wiatr ukrył się w szafie
pewnie gdzieś u sąsiada
mi tylko zrzuca czapkę z głowy
sypie tchórzliwy piasek w oczy
i nie będzie już więcej
moim ulubionym krawcem

dlatego siadam jak głaz na trawie
bo nie chcę być jego latawcem
5 0
27 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie