ON(e)

Zamiatasz bursztynowe gwiazdy

Spod stup delikatnych

Wyjmujesz świerkowe igiełki

A koło życia

Skacze przez mętne korytarze

Utopii



Nie Ty kierujesz losem

Co upstrzony zeschłymi

Konarami oliwnego krzewu

Nie Ty malujesz obraz

Na chropowatym płótnie

Rozczarowań i gniewu



Siedzisz w złotym tronie

Korona przekrzywiona

Ślizga się po jasnym czole

Igraszką samopoczucia

Jest umysł

Serce i marzenie

Zakute w niebiańskim marmurze

Przez Twoją

Beznadziejność chwili



Jak zło dobrem zwalczać

Skoro perły szczęścia

Bledną nieustannie

Czym uderzać na armie

Złowrogich pędraków

Bękartów najeżonych oślim jękiem

Niepełny sprawności oddalam się

Niepełny uczyć gardzę wszystkim

Nihilista z trzeciego piętra



Fałsz fałsz fałsz

Bzdura

Prawda jak polip ssąca

Niegdysiejszą witalność

Urzeczony – ugrzeczniony

Jak zaćpany masochista

Obcinałem sobie świetlistą duszę

Kawałek po kawałku

Motywacja – człowiek

Gdzieś tu jest sens

Gdzieś widziałem palec Twój

Jasny jak wybuch gwiazdy



…to tylko żłobienia moich łez

Wiara

Karmazynowe płótno

Bez wiatru oplata suchy słup

I nasiąka solą
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie