Kredo Troglodyty

Wyjdę

Wydobędę się

Z koła zwyczajności

Z pierścienia obłędu



Dojdę na sam szczyt

Na piedestał mojego ducha

I tylko oko lekkie

Będę rzucał w dół

I głębiej

W oceany ludzkich głów



Jedna masa

Makabryczna gąsienica

Bez świadomości

I czucia



Ja jestem wszystkim

Oni są niczym

Świński kolor mojej skóry

Wyznacza dominację

Zwycięstwo ślepca

Nad ludzkimi łzami



Ustawią mi pomnik ze spiżu

Pomalują go kolorami

Mojego języka



A ja będę pluł

Grudkami gliny

I ciągle nienasycony

Ciągle w matni

Własnego uniesienia

Skonam na schodach

Teatru osobliwości



Moja ostatnia nagroda

To plecy tych

Którymi wzgardziłem

Nienawidzę ich jak psów



Teraz są tylko

Ułomną masą

Kanciastą kulą

Pełną kolan i łokci



Beze mnie nie ma nic...
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie