społecznie bosy...
•
społecznie
bosy klęczę na kolanach
w błocie a oficer
Szaranagajama
z pałką w ręku śmieje się
do rozpuku
z mojej pasiastej koszuli
jednolitej do innych
z mojej głowy ułożonej
i ogolonej z myśli
z braku własności
z naiwności
z poczucia samotności
z obezwładniającej nagości
nicości
z niewyobrażalnej rozpaczy
z gorących łez i sinych
drżących dłoni
z zawołań Litości
z mojego grzesznego sumienia
z nieodwracalnego obnażenia
duszy
której mieć nie będę
na długo
wreszcie spogląda na tych
którzy odchodzą
na jego rozkaz odebrawszy mi
perspektywę życia
podobną do Bramy Triumfalnej...
bosy klęczę na kolanach
w błocie a oficer
Szaranagajama
z pałką w ręku śmieje się
do rozpuku
z mojej pasiastej koszuli
jednolitej do innych
z mojej głowy ułożonej
i ogolonej z myśli
z braku własności
z naiwności
z poczucia samotności
z obezwładniającej nagości
nicości
z niewyobrażalnej rozpaczy
z gorących łez i sinych
drżących dłoni
z zawołań Litości
z mojego grzesznego sumienia
z nieodwracalnego obnażenia
duszy
której mieć nie będę
na długo
wreszcie spogląda na tych
którzy odchodzą
na jego rozkaz odebrawszy mi
perspektywę życia
podobną do Bramy Triumfalnej...