Słabość
Słońca odbicie rośnie na dnie co chwile bardziej. Doczekam się.Czekam, patrzę, słucham. Widzę wyłaniasz się, już prawie tu jesteś. Jednak zapadasz się. Co to? Kłamstwo?! Tak chcesz wydostać się?! Pośpiesz tam gdzie nie dorwą cię. Księżyc wschodzi, widzę cię, tak wyłaniasz się lecz po chwili tracę cię. Skłamałeś, już wiem. Teraz idziesz, ujawniasz się. Podchodzą, widzisz je ,kuszą cię ale nie! Znikasz wnet czy poddałeś się? Już nie będę czekać ale pojawiasz się tuż obok mnie ale teraz znikam ja bo okłamałam cie...