Jezioro obojętności
Gorąco… Słońce świeci…
Wkładam nogę do jeziora.
Stawiam na grząskim gruncie.
Czuję muł…
Moja stopa grzęźnie w piaskowej mazi.
Martwa cisza…
Zaczynam krzyczeć.
Szamoce się w przypływie lęku…
Jasem ubezwłasnowolniona…
Zamknięta… w klatce…
Widzę człowieka…
Błagam o ratunek…
On odwraca się…
Idzie w drugą stronę…
Udaje że nie słyszy…
Nie mam siły już żyć…
Próbuję tylko zamknąć usta ciszy…
Wkładam nogę do jeziora.
Stawiam na grząskim gruncie.
Czuję muł…
Moja stopa grzęźnie w piaskowej mazi.
Martwa cisza…
Zaczynam krzyczeć.
Szamoce się w przypływie lęku…
Jasem ubezwłasnowolniona…
Zamknięta… w klatce…
Widzę człowieka…
Błagam o ratunek…
On odwraca się…
Idzie w drugą stronę…
Udaje że nie słyszy…
Nie mam siły już żyć…
Próbuję tylko zamknąć usta ciszy…
0
0
2 odsłon