Dorastanie

Egzystencjalne
Lecę , spadam , na łeb na szyję
Wciągany, zassany , but już mnie pije

W wirze, w powietrzu targany tornadem
Pędzę i gonię za wielkim stadem

Trzymany za pysk, spoglądam gdzie każą
Pierwszego chcą pisku, za krzyki oskarżą

Tłumione tendencje, trzymane latencje
Nie właściwe kateksje, jak uschnięte hortensje

Wypadam z pędu, szukam swej drogi
Setki tu dróg , bolą mnie nogi
Chce usiąść, poczekać , jestem jeszcze niemocny

Za późno , się stało , już jestem dorosły
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie