Sjerżant Piepier

O życiu
Na dużym placu przysiadł strach.
Od wschodu hałasował szatkowaną kapustą,
a po przeciwnej stronie trzaskiem ścinanych jodeł.
W lewym rogu było ciszej.
Tam, tylko skrzypiały naprężone liny,
aż do palców stóp,
które niedawno rozpaczliwie chciały dotykać ziemi.

Otwarto bramę.
W szumie kufajek o ziemistych twarzach
dał się słyszeć głos - odin , dwa , tri , wljewo, sprawa.
Dynamicznie wirował nad głowami smagając jak deszcz,
do końca zgiętego kręgosłupa,
już dawno pozbawionego złudzeń.

Tylko jeden siedział po środku,
jak zagubiony na kamiennej posadzce deseń.
Kiedyś był sierżantem i jasno świecił czerwoną gwiazdą.
Słyszał ostry głos - ech durak, niczjewo nie ponimajesz!
Celny kopniak w usta wypluł z krwistym uśmiechem.

Polacy mówili o nim piepier.
Wydawało się ,że głupiec ma przepierniczone.
Ślepcy nigdy nie widzą mimikry.
Kopniak dziennie jest niską ceną za przeżycie.
17 4
127 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
jakbym znał tą scenę, ale jestem taki spocony, że śliski mózg przeżarty solą zablokował się na parterze bloku:( zebrało nam się na poważne tematy. trzeba to leczyć dużą ilością schłodzonego browara:)
ogród 13 lat temu
jezdem za browarkiem:) kufajkowemu też dejcie:)
Wiktor Goriaczko 13 lat temu
tam słowo o połkie Igora , tu z sierżantem Griszą rozmowa a ja tolka mładszyj sierżant - na primier kak diadia Adolf i chudożnik toże!
spiro136 13 lat temu
Ciekawe te Twoje opowieści...muszę sprawdzić co to mimikra :D
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie