7 dni podróży
Ach.
Łąki zielenią głęboko zalane.
Przecięte wstęgą śladów bosych stóp.
Stepy dla marzeń warte wydeptania.
Wsłuchany w głosy nieśmiało rzucam wzrok.
Nad białe brzegi i lepsze czasy bogów.
Tam gdzie nikt nie usypia.
Tam gdzie córki nasze nienarodzone.
Tam obmyjmy stopy zmęczone.
Łąki zielenią głęboko zalane.
Przecięte wstęgą śladów bosych stóp.
Stepy dla marzeń warte wydeptania.
Wsłuchany w głosy nieśmiało rzucam wzrok.
Nad białe brzegi i lepsze czasy bogów.
Tam gdzie nikt nie usypia.
Tam gdzie córki nasze nienarodzone.
Tam obmyjmy stopy zmęczone.
0
0
1 odsłon