na drodze szukania

O życiu
przybyszu zwolnij krok
wpatrz się w ten łan zaczerniony
złocił niedawno horyzont
w błękitach się zanurzał

dotknij mojej dłoni
ciemniejsza od żaru upałów
pójdziemy rżyskiem w dal
ziemskimi drogami żebranie nie dla nas

i wielu podąża za nami
i las drzewami idzie
przodem my
za nami zacienienie

wokoło nas snuja się kształty
chodź to wielokrotność widzeń
my mali
twarze spalone słońcem

zbierane skarby z łąk kwitnących
lirycznie ułożone w wierszach
rosa zebrana o świcie
przemywamy oczy z tęsknoty

ile było dróg my szukamy ludzi
mijając nie zauważając ich dobrobytu
nasze szaty wypłowiałe
pogardą wyszydzają

spójrz na to drzewo spróchniałe
piorun wypalił gałęzie
deszcze wyrzeźbiły postać
widzisz-starzec dziecię tuli

stoi wśród pól samotnie
my tyle widzimy inaczej
inni obok przeszli
my stoimy porażeni ich obojętnym
spojrzeniem...
2 1
22 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Józef Tomoń 12 lat temu
Wiersz znakomity=Ma bardzo dobrą artykulację-z usytuowaniem obok siebie członów powiązanych składniowo i znaczeniowo w umotywowanej treści wypowiedzi. Słonecznie Pozdrawiam:}
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie