Między oślizgłą skórą węża,
a zimną ścianą,
szukam kawałka swojej przestrzeni.
Żeby się rozbiec i złapać oddech,
czystego jak myśli dziecka powietrza,
Żeby móc przez chwilę znów jeść owoce
i poczuć jak zielone są trawy.
I pełzać chociaż krótko,
po zgliszczach tej okrutnej świadomości
"bycia" w pełnym tego słowa znaczeniu.
a zimną ścianą,
szukam kawałka swojej przestrzeni.
Żeby się rozbiec i złapać oddech,
czystego jak myśli dziecka powietrza,
Żeby móc przez chwilę znów jeść owoce
i poczuć jak zielone są trawy.
I pełzać chociaż krótko,
po zgliszczach tej okrutnej świadomości
"bycia" w pełnym tego słowa znaczeniu.
2
1
22 odsłon
i poczuć się wolnym choć na krótko a w pełnej słodkiej namietości
a nie skulony leżąc jak wodne mają choć troszkę radości w:);)