Zakresy (1)
schodzą się do głowy dziwne myśli
po schodach doświadczeń
pędzą do góry tupotem kopyt
żeby to konie były...
żeby cokolwiek
co żywe
co cichsze to wszystko
proszę
bo zasnąć nie mogę
i wiję się w sobie
i poję jadem
poję
do nieprzytomności
schodzą się do drzwi kołaczą
śpiewają chóralnie i żebrzą o duszę
czemuż ja tam wracać muszę
gdzie nie chcę
gdzie nie potrafię oddychać
po nocach
a oni roześmiani
roześmiani w rany wskakują i tańczą
na raz
na dwa
na trzy i obrót
z lewej na prawą stronę łóżka
wiję się w sobie
i poję jadem
poję
do nieprzytomności
schodzą się przyziemności
wlokąc za sobą skrzydła
utykają
łkają
jak ten deszcz za oknem
co zbyt szybko i łapczywie parował
ze szczęściem do nieba
jak modlitwa chciwa
teraz w dół leci
do piekła
stukając po oknach
po włosach
oczach
gdyby to konie były...
zasnąłbym spokojnie
po schodach doświadczeń
pędzą do góry tupotem kopyt
żeby to konie były...
żeby cokolwiek
co żywe
co cichsze to wszystko
proszę
bo zasnąć nie mogę
i wiję się w sobie
i poję jadem
poję
do nieprzytomności
schodzą się do drzwi kołaczą
śpiewają chóralnie i żebrzą o duszę
czemuż ja tam wracać muszę
gdzie nie chcę
gdzie nie potrafię oddychać
po nocach
a oni roześmiani
roześmiani w rany wskakują i tańczą
na raz
na dwa
na trzy i obrót
z lewej na prawą stronę łóżka
wiję się w sobie
i poję jadem
poję
do nieprzytomności
schodzą się przyziemności
wlokąc za sobą skrzydła
utykają
łkają
jak ten deszcz za oknem
co zbyt szybko i łapczywie parował
ze szczęściem do nieba
jak modlitwa chciwa
teraz w dół leci
do piekła
stukając po oknach
po włosach
oczach
gdyby to konie były...
zasnąłbym spokojnie
0
0
2 odsłon