Rozprucie ...
Stoję nad przepaścią skulonych myśli, przekaz z dna trzewi w grymasie wnętrza wypiera analogię i odbiór właściwy. Zaglądam pod palce co myśl na kwadraty przemyca, nic poza ciemną obwódką, która mnie skutecznie zamyka. Spokojny ruch głowy wyjaśnień w otoczeniu bezwyrazowości szukam, lecz znajduję kadry, w których sam siebie ganię, sam siebie pouczam. Naznaczam zawiłe odczucie na karcie, wyczytam je potem gdy minie rozdarcie, lecz one nie mija, ucicha jedynie, gdzieś skulone przykucnie, by kiedyś obłudnie mnie posiąść we mgle dni nie minionych, a już utraconych.