Nienasycony twoim tchnieniem
Odchodzę rankiem kiedy nikt nie słyszy
W ciszy cichej i tak oczywistej
Że aż wstyd oddychać tak głęboko
Ty w śnie jeszcze rzęsami zanurzona
Napajasz się resztkami...
Gdybym mógł raz jeszcze dotknąć każde Twoje słowo,
Całując bezbożnie Twoje nagie usta...
Beztrosko tańczyć na łące z Twoją duszą,
Namalować Cię słowami, zaczarować raz na nowo...
Na polu pełny...