z czerstwych wspomnień
głodną myślą
odcinasz kawałek po kawałku
ze słów suchych i cierpkich
wyciskasz kroplę po kropli
czystych znaczeń
które ogrzane
optymizmem
spływają łagodnie
po pod...
wzrok utkwiony w okruch na stole
w tej chwili niby centrum obserwacji
pomyślałby kto
że doczeka takiej nobilitacji
cisza
wiatr za oknem
a myśli całkiem odległe
od tego co teraz i tutaj
jest wa...
dlaczego spokój przeszkadza?
przecież tak pragnę spokoju
i znów ta myśl się odradza
co czyha gdy sama w pokoju
siedzę i dłubię pamięcią
ostrą jak skalpel chirurga
wciąż rozdrapuję
zdarzenia...
z bielą papieru walczy
tonie w atramencie myśli
pod ciśnieniem wylewa słowa
i plami
bezgłośnie
sacrum milczenia...
z profanacji rozgrzeszony
po raz kolejny
szczęśliwy?
jednym słowem zgarniasz
okruchy rozmowy
co świadectwem były
próby pojednania
nic już nie zostaje
temat zamknięty
brak pretekstu
do wspólnych porządków
na okrągłym stole