We śnie ktoś niósł mnie na rękach...
Chwila wytchnienia dla okaleczonych stóp...
Patrzyłem w jego oczy... "Zaprzedałeś duszę i krwawisz"...
Wyrzekły jego nieme usta...
Łzy zaperliły moje...
Ide... Wraz z tłumem...
Milczący orszak podąża na miejsce stracenia...
Jestem prowadzony... Kaptur zasłania mi słonce...
Kajdany na nogach coraz bardziej mi ciążą...
Więzy krępujące moje dłonie ob...
Nie znasz mnie...
Połączyła nas nienawiść do mnie...
Błękit oczu szpeci krwawa smuga...
Chce być ślepcem...
Nie, nie być...
Powietrze nie pozwala oddychać...
Gaz subtelnie pieści moje płuca......