brzoza

Miłosne
lewą ręką dotykam jej pnia
wodzę dłonią
w każdym kierunku (w prawej trzymam siekierę)

zlizuję z gniazd odłamanych młodych odrostów perliste soki
otulam wargami i wysysam bo wiem
że poczuję krew

spadający zwiędły liść
manifestuje w obronie życia
zastygam i czuję że nic mi nie grozi

bo to co ponad nami
jest było od zawsze i będzie
na wieki wieków
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie