Krzyk

Od siebie
Kiedy istotę potęgi zrozumieć próbuję,
to drzewo przytulam.
Ramionami gruby pień obejmuję
i jak dziecko się doń tulę.

A zadzierając głowę w górę,
patrzę na jego konary-
zielonym liściem gęsto okryte.
I obejmując drzewo czule-
Boga czuję...

Widzę promienie słońca,
jak między liściem się złocą.
Drzewo dzieli się ze mną wtedy-
niezwykłą mocą.

Ja, całą sobą, energię zeń czerpię.
Ona ładuje jak akumulator
moje serce.

Kiedy ludzie drzewa kaleczą,
to wiatr wieje.
I niebo płacze.
Rany bolą okrutnie.
Drzewa cierpią katusze.

Ja słyszę wtedy ich krzyk ...

On rozdziera mi duszę .
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie