w górach

w górach świat taki prosty

między górą a górą mosty

przechadzają się nimi stada mgieł leniwie

wdzięcznie otulają szczyty całują niewinnie

ściskają koronę góry tumanią bezecnie

potem mostem ku drugiej cicho i grzecznie



ptak ciszę płoszy skrzydłem co zastygła w poranku

gdy słońce budziło góry a świt w złotym wianku

pokłony słał nocy co gwiazdy chowała

i przed rydwanem Heliosa czym prędzej konała

patrz chowa się w świerszczyny wśród dolin zastygłych

tam czeka swych godzin gwiezdnych i cichych.



dzień otwierał kwiaty zapach hal rozdawał

ostatnie białe śniegi wśród stoków roztapiał

igrał z deszczem w tęczy

łuk napinał krasny

potem ciskał gromy w buki dęby sosny

na koniec czysty order słońca górom przypiął

ciągnął nim powoli zarumienił się i zniknął.



noc czarna dama

w gwiezdnym płaszczu wyszła

pokłoniła się słońcu milionem ciał zabłysła

przysiadła się do sowy cicho zaszeptała

by księżyca – kochanka nocy pilnie strzegła i podglądała

ona sama powoli Mleczną Drogą bieży

ku wschodowi gdzie tysiące nocnych wieży.
0
3 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie