kwiecień 1998
•
w zachwytów natłoku gasnę
aksamitu skóra opuszków twych palców
albo magiczna woń kastylijskich ogrodów
posplątywane wiana
leniwą rzeką ulatuje mój gwiazdozbiór
w którym ostatnią z gwiazd
jest cień twego oblicza
koliście roztańczony na progu mych wód
tam niecność kojarzona jest
z nieśmiałym dotykiem skrzydeł wróblich
a te w swym roztrzepaniu
napełniają me dzbany
przez ciebie strugą
w której ostatnią kroplą
jest rosa trwista
na me nagie czoło
z twej bosej stopy
darowana oby z czystości
aksamitu skóra opuszków twych palców
albo magiczna woń kastylijskich ogrodów
posplątywane wiana
leniwą rzeką ulatuje mój gwiazdozbiór
w którym ostatnią z gwiazd
jest cień twego oblicza
koliście roztańczony na progu mych wód
tam niecność kojarzona jest
z nieśmiałym dotykiem skrzydeł wróblich
a te w swym roztrzepaniu
napełniają me dzbany
przez ciebie strugą
w której ostatnią kroplą
jest rosa trwista
na me nagie czoło
z twej bosej stopy
darowana oby z czystości