Lato 2011 – nieskończoność (z perspektywy dzisiaj – lutego 2012)
Cały czas słyszałem
Twój śmiech,
tak samo jak słyszałem go za pierwszym razem,
Twoja skóra pachniała tak jak wtedy –
papierosami, kawą i latem,
minęło trochę czasu,
i zawsze było tak samo,
na Twojej skórze lato nie kończyło
się dla mnie nigdy,
a oczy świeciły cały czas czerwcowym słońcem.
I nie widziałem cię już tak długo,
boję się tylko, że ciebie też pochłonęła już zima.
Twój śmiech,
tak samo jak słyszałem go za pierwszym razem,
Twoja skóra pachniała tak jak wtedy –
papierosami, kawą i latem,
minęło trochę czasu,
i zawsze było tak samo,
na Twojej skórze lato nie kończyło
się dla mnie nigdy,
a oczy świeciły cały czas czerwcowym słońcem.
I nie widziałem cię już tak długo,
boję się tylko, że ciebie też pochłonęła już zima.