podejście

Przez sen nie mogę złapać oddechu,
ręka kostuchy chce mnie udusić.
Chce zabić we mnie potrzebę śmiechu,
więc nie mam wyjścia, muszę się zbudzić.

Budzę się mokry niczym w gorączce
i nasłuchuję się w słodycz ciszy.
Czekam na ranek, wschodzące słońce.
Tam już wędrują te moje myśli.

I uspokaja mnie myśl o dniu nowym,
który rozpocznę z ciepłym uśmiechem.
Dniem często szarym, nie kolorowym.
Nieważne jakim... ważne, że jestem.

Bo można widzieć ciecz w jakiejś szklance,
co wypełniona jest do połowy.
Nie wiem jak Ty na to patrzysz
Ja nie zawracam sobie tym głowy...
8
92 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

feliks1410 13 lat temu
jednak czymś zawracasz sobie głowę - kostuchą-
PCP Go 13 lat temu
sposoby zwykle zabierają Ci więcej, niż dają
gizela1 13 lat temu
kostucha hi hi hi hi
Beatrice 13 lat temu
w drugiej zwrotce napisałabym : wsłuchuję się w... albo: i się upajam słodyczą ciszy, plus za rymy, pozdrawiam :-)
takietam 13 lat temu
rzeczywiście czasami cisza słodki smak ma
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie