Wiara

Melancholia
Nienawidzę czasu,
Daje wieczność nie potrafi zatrzymać chwili,
Nie cierpię samotności,
Tkwiąc w niej bezgranicznie długo.

Jestem sam w swoich rozterkach,
Bojąc się własnych myśli,
Tańczę w rytm głuchej ciszy,
Me ruchy są wyimaginowanym wyobrażeniem jej.

Żyję choć powinienem umrzeć,
Umieram choć oddycham powietrzem,
Wypełnionym po brzegi frazesami,
O Szklanym domu, tam mieszkam.

Brak mi odwagi by przełamać strach,
Budując bezpieczne szklane sejfy,
Przechodzę z jednej przestrzeni w drugą,
W strachu, żeby nie zniszczyć fałszywego obrazu szczęścia.

Szczęście, subiektywna postać kłamstwa o twarzy noworodka,
Ono nie istnieje. To idea, w której fakt istnienia,
Próbujemy uwierzyć,
A jeśli nie mam wiary?.......
3
48 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 7 lat temu
ale jak się wie
kiedy życie się tworzy
to 42% charakteru
ma się po pradziadkach
a 45% po dziadkach
a po rodzicach
parszywą trzynastkę
się ma wiarę
lub cierpi miłości głód w:)
S
Siekiera 7 lat temu
Po pierwszej zwrotce poczułam lekki zawód, że wybrał Pan taki oklepany temat, ale później nastąpiło bardzo pozytywne zaskoczenie! Pięknie się to czyta, trzecia i czwarta część jest super. +
Seba 7 lat temu
Nie Pan :).....jestem tylko jedną nutką, kompozycji, która cały świat opisuje dźwiękami Naszych potrzeb i uczuć, które tkwią w Nas. Sebastian po prostu........
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie