Alchemia rozumu

Egzystencjalne
Czarnymi ulicami
Czołgają się w błocie
Jęczący, skomlący
Ludzie bez głów.

Własnymi cieniami
Opatuleni,
Wstać nie mogący
Ze swoich snów.

Szarymi kredkami
Pomalowani,
Przed siebie patrzący
W Księżyca nów.

Oliwnymi skrzydłami
Leci ponad nimi
Gołąb niosący
Strzałę bezboleści.

Lecz zamiast w górę
Patrzą na swe stopy
W cieniu Kruka
Wróżby złych wieści.

By się wyzwolić,
Cierpienia zakończyć
Jedynie potrzebne
Uniesienie głowy.

Lecz nie mogą
Tego wykonać,
Bo im przeszkadza
Obcej wielbienie mowy.


Kai, 2016 r.
5
46 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 6 lat temu
Ciekawy wiersz, taki z przesłaniem.. można podumać. Pozdrawiam:)
K
kaja-maja 6 lat temu
jak to po śmierci,głowa rozumu nie wnosi w:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie