zabójcy

Melancholia
Pozostają mi
łachmany
na pokrycie
zgromadzonego
tlenka
w każdym
mieszkaniu.

Pozostaje mi
pobożność
półcienia,
aby zapomnieć
twarz słońca
które mnie
kalcynowuje.

Mimo tego,
nie wiem
czy pokaże się
jescze kiedyś
jeden uśmiech.

Jestem
w niewoli
w gnieździe
niepewności,
jestem pokarmem
katastrofalnym,
te odcienie lalkowe
wojny i uszkodzeń.

Zamierzam
jedno szczęście
zamieszkac
które przekroczy
wspomnienie
klatki,
susze warg,
zniewage pleców.

Jedno szczęście
co wytępi błoto.

Ale niestety
smutek
zawsze był
ekspertem
od wywoływania
zabójców.
2
12 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie