Słońce
•
Mimo że wschodzi codziennie
To tylko czasem na nie zwracam uwagę
Poniekąd się już do niego przyzwyczaiłem
Doceniam jego promienie tylko wtedy kiedy tego chcę
Czy to lojalne wobec niego?
No właśnie
Traktuje je przedmiotowo
Fakt
To nie człowiek
Ale skoro wiąże z nim tak wiele piękna
Którego szukam w ludziach
A jego lekceważe to próżnością przemawia
Moją próżnością
Czym są moje słowa w takim razie?
Kiedy o nim mówię
Perfidnie kłamię?
A może przybieram maskę?
Przecież uciekam się do niego kiedy jest mi źle
Tylko po co od niego odchodzę potem
Dlaczego mój cień jest coraz dłuższy
To tylko czasem na nie zwracam uwagę
Poniekąd się już do niego przyzwyczaiłem
Doceniam jego promienie tylko wtedy kiedy tego chcę
Czy to lojalne wobec niego?
No właśnie
Traktuje je przedmiotowo
Fakt
To nie człowiek
Ale skoro wiąże z nim tak wiele piękna
Którego szukam w ludziach
A jego lekceważe to próżnością przemawia
Moją próżnością
Czym są moje słowa w takim razie?
Kiedy o nim mówię
Perfidnie kłamię?
A może przybieram maskę?
Przecież uciekam się do niego kiedy jest mi źle
Tylko po co od niego odchodzę potem
Dlaczego mój cień jest coraz dłuższy