Słońce

Mimo że wschodzi codziennie

To tylko czasem na nie zwracam uwagę

Poniekąd się już do niego przyzwyczaiłem

Doceniam jego promienie tylko wtedy kiedy tego chcę

Czy to lojalne wobec niego?

No właśnie

Traktuje je przedmiotowo

Fakt

To nie człowiek

Ale skoro wiąże z nim tak wiele piękna

Którego szukam w ludziach

A jego lekceważe to próżnością przemawia

Moją próżnością

Czym są moje słowa w takim razie?

Kiedy o nim mówię

Perfidnie kłamię?

A może przybieram maskę?

Przecież uciekam się do niego kiedy jest mi źle

Tylko po co od niego odchodzę potem

Dlaczego mój cień jest coraz dłuższy
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie