mróz maluje na szybach
białe czaple
rozłożyste pióropusze skrzydeł
gotowych do lotu
ku wiosennym godom
na wielkich rozlewiskach
dymy tkane w kominach
snują się w górę
pomiędzy minus dwadzieś...
dobrze że cię mam
mój przyjacielu
gdy patrzę wstecz widzę
naszą drogę
dni milczenia by nabrać
dystansu
co nie po myśli
a nie skrzywdzić słowem
wybór słuszny twój celibat
poświęcenie się...
Upierdliwy pasikonik
mieszkał z nami cztery lata
za nogę wyrzucany drzwiami
namolnie wracał oknem
aż został na stałe
upatrzył sobie ciepły kąt za półką z książkami
wchodził tam odkładał na bok...
spotkali się w sobotę
zmierzch sennie od rzeki szedł
zaraz go rozbudzą
dziewczyny swym głosem on wie
usiadł na kłodzie wśród nich
chłopaków zagaił o różne sprawy
samochód pracę dom
czy biorą...
w ogrodzie poezji
zaświeciło słońce
znikł półmrok
posądzeń
obraźliwych słów
zapachniało majem
spadł deszcz
lekkich fraszek
na niebie
ukazała się tęcza
siedmiobarwnych erotyków
alejka...
gdy chodzisz po pokoju
pełnym urywanych westchnień
przeczytaj te wiersze
zmniejszy się wymiar
którego się lękasz
po nagłym...
wejdziesz do przestrzeni
poezji marzeń
architekta duszą zapro...
zaprowadź mnie do prawdy
ma jasny dom o tam
na wzgórzu sumienia
już jej nie strzeże
krzywe zwierciadło
pójdziemy za nawigacją
ujawnionych danych
powyżej uskoku
niedomówień
dobrosąsiedzkich...
koń z rogiem na czole
IQ 240
przybył w czas potrzebny
gdy płakałaś
wszyscy zawiedli
nadzieja umarła ostatnia
trącił nozdrzem
rozweselił
poczochrał włosy
spłynęły puszystą falą
po twoich pl...
czarny kot spadł
na cztery łapy
tuż przy drzwiach
zgrywa że
robi za wycieraczkę
zdarte zelówki
podrapie różowym pazurem
malowanym o dwunastej
w nocy
czerwone podeszwy
całuje z rozkosz...
u stóp Tatr
w domu góralskim
matka czeka
z opłatkiem
synu dzień wigilii
ciszę w górach przerywa
helikopter
na ratunek trzem
w bałwanie lawiny
lecisz
słońce na niebie
GOPR
czerwone sk...
jesień zagadała się z deszczową porą
zasiedziały się przy kawie
nie myślały o śniegu
tak niespodziewanie sypnął
prosto w oczy
zaskoczył
spojrzały zdumione
to już zima
a wody w studniach...
etat bliski a tak daleki
że kresu nie widać
mobbing
przy milczącej publice
gorzkie łzy
w strachu
przed utratą środków do życia
milczała
co dnia byle krócej
ile można nieprzespanych nocy...
żeby słowa były ciepłe jak dłoń przyjaciela
ubrane w prawdę bez łatek pochlebstwa
żeby grały muzykę której tak potrzeba
gdy serce się boi
łączyły nadzieję ze spokojem
światło wskazały tam
gdz...