rozkołysz się brzegiem plaży
kręcą się lęki i fobie podsypane piaskiem
wyobraziłem sobie postać
pomiędzy falami jak kamenę
słowa odbiera wiatr
lekka bryza moczy twarz
łodzie na nich strach...
właśnie w tym sens
by w głębi dzieckiem być
nie chować głowy pod koc
wyjść z piaskownicy
wyskoczyć na lody
miasto zabija własne ego
gdy byłem młody kochałem ją
mówiła za młody
sam...
rozważam nad życiem
po co tyle
pracy pieniędzy
skoro nie widzę co dookoła się dzieje
śpiewa ptak nie słyszę go bo auta szumią asfaltową
drogą która wyznacza kierunek do piekieł i raju...
okręt tonie na środku lądu
u steru chłam obdarty
wszystko do góry nogami
świat baśni kraj w strzępach
na dnie diamenty
na szczycie czerwona gwiazdka
na antypodach
ścielą się sny o prz...
w końcu się rozpoczęła
walka dobra ze złem
zła z dobrem
nadciąga zło biegnę na dobro
z dobrem odpieram zło
nagle
stoję po środku
stwierdzam z durnowatym uśmieszkiem
że jestem ro...
gwiazdy wokół nas
na ustach nienawiść
wywożą daleko
kominy drogą ucieczki
szubienic las gilotyny błyszczą
szare życie ciężkie nienormalne
wilki wokół w twierdzach knują
niosą krz...
pragnę pić zlizuję zroszone ściany
ugięte nogi nie pozwalają wstać
padam wokół strzykawki ostatni strzał
na głodzie zapadam w sen
obdarty z życia
nakryty wstydem
ulica kocha synów co
ś...
jestem tutaj gdzie być nie powinienem
tam gdzie byłem tylko chwasty dom w ruinie
zapominam lecz szkoda lat dziecinnych
zapachu łąk śpiewu ptaków gołębi na dachu
włóczęga wędrówką zmienną
nowe...
ukryty w nich krzyk by zwyciężać
morderczy bieg pod górę by zdobyć szczyt
żył baty płynna stal zamiast krwi
przeładuj czujesz kuli szept na karku
komenda za komenda nie ma wiatru
cichy lęk w...
płaczę razem z deszczem
wiersz na szybie nieba więcej
uciec lecz nie mam dokąd
rozpoznawalne wszystkie skrytki
ląd zbyt ciasny by pochować kartki
widzą mnie na GPS nici z ucieczki
włóczę s...
mówię tobie cześć
nienawidzisz słów z moich ust
od dziś jestem wrogiem
na ulicy panuje anarchia
despotyzm przy płocie
w kościele pełno kupców
nikt ich nie przepędzi
nie wywróci stołów...
kochacie bardziej mnie
niż trawa rastamana
chwał bohaterom poległym
w swoich pokojach przed tv-i
ulegam namową poległy przed tv-i
szkicuję pejzaż wydartych dni
z kalendarza przyszłych...
teraz gdy święta sam zostaję
stół nie jest pełny kromka z pasztetową
wolę to niż rozmowę z teściem i teściową
tylko browar ze mną się gości
po kilku łykach ciepło rozbiera
czas spędzę w samo...
jestem bywam przeżywam
buduję własną historię
cegła za cegłą wyrasta budowla
na twardym fundamencie.
w oparciu z uśmiechem
bez dopingu dalej na ringu
podnoszę rękawice
kolejne zwycięstwo...
ludzie bez twarzy
oprawcy bez oczu
skórzane płaszcze
jak zwierzęta bestie
serca kamienne
stalowe karabiny
ołowiane kule
wykopane doły
w piaszczystych lasach
drogą w jedną stronę...
czas ucieka biegnę z nim
na skroniach po drodze
szron się osadza
czeka wytrwała jak skała
w sercu dynamit rozsadzam uśmiechem
winorośl zaplata dłonie na ramionach
wydaje owoc obfity pełe...
miota ciałem czas ze strachem
nie potrafię przestać bać się
oczy wytrzeszczam przez okno
jak pozbierać się z kawałków puzzli
nie potrafię odszukać miejsc odległych
w głębi psychozy gdzieś na...
w niezaciasnym pokoju
w pół mrocznym spokoju
trzaska okiennicami nieznajomy
wiatr
hula w przeciągu
otwarte strony pamiętnika wertuje
najlepsze momenty na czerwono
gdzie zmieszana nosta...
czy modlisz się o urodzajny deszcz
by spadł na ludzi dobrych i tych mniej
czy kochasz kraj pełen pól lasów dzikich pastwisk
gdzie z mieczem w szponach orzeł bielik nieba strzeże
poczciwy czł...
upadkiem wiara w ideały
Jezus idolem na zawsze
nie jestem robotem
nie loguję się na porno strony
mam dość kłamstw
nasycony fałszem w miłości
odchodzę
nie wysyłaj taxi
nie dzwoń bo ni...