droga widmo
nogi z waty
ciągnie się pod stopami
ciepły asfalt
czarny
nękany przez koszmary
zmykam oczy nie do wiary
echo czary mary
idę naprzód
nie chcę zawracać
wszystko co nowe
p...
gdy płonie twój świat
gdy bywa źle oni są
przy tobie sercem
w dni słabsze niż wcześniej
przychodzą ze wszystkich stron
skradają się ważna jest pomocna dłoń
nie odtrącaj jej
szczerym bąd...
ucieczką mój dom
nie szukam szczęścia
uciekam dla świętego spokoju
skryję się w głuszy pośród drzew
bym drzewem się stał
zabija świat
zabija samego siebie
daleko będę
zamkniesz oczy
o...
niedziela płonie żarem
słońce w zenicie
żona w piżamie
mąż co kłamie
gotuje rosół
pije skrycie
udaje trzeźwego
przecież on nie odmawia
prosta zasada żołdaka
rządzi nami ojciec ksiądz
módlmy się wciąż
we dnie i w nocy
Maybachem podjedzie do pomocy
strajk bez agresji taki kobiecy
zamiast się kochać pieprzą partię
jest taka atrakcyjna jak ryżego...
jestem miłym człowiekiem
kocham życie
ono nic nie zmienia
stworzony by kochać cię
odpływam dotykam nieba
zakochany wieczorem
umieram
rodzi się wiersz
rodzi nadzieja
całujesz usta...
wyobraziłem sobie że
biegnę do ciebie
bezsensu tak biec
duszę się brakiem czasu
nie zdążę na autobus
nie kupie kwiatów
nie wypiję na odwagę
mimo że razem ćpamy
oddalam się od siebie
ty...
bądź niepojedzony bo
nigdy się nie nasycisz
syty duch to siła
wiara przetrwa niemożliwe
ominie pożary ominie głód
miłością Boga nakarm mnie
wewnątrz zakwitło dobro
ziarno w niebie jak...
wyciągnąłem cię z zapadłych pagór
ze szpargałów zakurzony obdarty
igła błyszczała gdy
sztylet samobójców samurajów
zatopił się w trzewiach
odważny
w samotności spędzić wiele dziesi...
patrzeć w niebo rozkładam ramiona
patrzę na to miasto razem ze mną kona
pełno mnie wszędzie jak z nami będzie
naciągam noc na nos
księżyc w pełni
innego nie będzie
zaciskam zęby
bez przer...
szkicuje myśli na płótnie
wiatr tłucze o szkło
drzwi skrzypią
zaciskam garść popiołu
nic więcej po nas
trawa niegdyś zielona
zapach siana na łące
słońce i czerń w cieniu lipy
rozpięty po...
słońce zatacza koło
liście spadają do dołu
czasem ptaki krążą nad starą stodołą
unoszę dłonie by dotknąć nieba
dotykam martwej jabłoni
w głowie myśli obłoki
zasypiają po obiedzie
zasłania...
szarość wkrada się maluje obraz dnia
drzewa szare ostatni liść upadł na dno
zimnego czarnego jeziora jak studnia
pada zimny deszcz na bukowy las
rude łachy piachy pokrył szron śnieżno siwy...
świt rozprasza mrok
noc wciąga takie bagno
zapadnia za dnia
otulony w samotności
zamykam powieki by zasnąć
nie mogę śnić za słaby na dziś
dotykam zimnej ściany
pot ciężki jak łzy
blady...