jestem
cały różowy
to twój kolor ulubiony
przez różowe szkiełka
na mnie patrzysz
płatki róży przykładam do ust
pocałunek słodki jak nektar
rozrywa mnie we wszystkie strony
jestem gdzie moje miejsce
nie z tego świata
zdrada rozkwita na rogu
szpila w sercu jak cierń
śmiech szyderców rani ducha
łąki pełne życia
kwiat trawa i ptak jak przyjaciele nie zdradzą...
jeśli żyjesz marzeniami
masz szczęścia pełne kieszenie
nic nie zmieniaj
prowadź myśli swoją ścieżką
Bóg na niebie się uśmiecha
las bukowy jest echem rozmowy
czerpiesz nadzieję wprost ze...
nadszedł czas by gnioty
schować głęboko w szuflady by nikt
zamyka drzwi czasu gdzie kadzidło się tli
zapach opium wypełnia sny
drink po kościach przesuwa się jak prąd w przewodach
ogień w...
z browarem w ręku
ze skrętem w gębie
żul karmił gołębie
powiedział ej ty
jestem głodny
nakarmiłem go strzałem w szczyt zakutej pały
teraz jest mi źle z tym żyć
ksiądz rozgrzeszy mnie
ma...
świat jest podły
nie mów że gadam głupoty
pędzisz na złamanie karku do roboty
by głód w gary nie zaglądał
masz lepszy samochód niż sąsiad
tyle że na rozbity kredyt na trzysta sześćdziesiąt rat...
podałem jej palca
chwyciła całą dłoń
po ludziach mówi o mnie źle
pożycza kasę
gdy na picie nie starcza
nie dba o dzieci
każdy jej krok jest zły
gdy widzi mnie zazdrość pali od środka
nie...
jestem tylko śmieciem na tym świecie pełnym głodnych stworzeń
nigdy nie mów o sobie ludziom
zniszczą cię
zgnębią na każdym kroku
idź swoją drogą
pusty człowiek jest jak dynia bez pestek
jes...
pod swetrem serce biło
liczyłem każde uderzenie
mrok ciemna noc
biegłem by spojrzeć ci w oczy
ciebie tam nie było
pod płaszczem wspomnień szukam nas
cofnę czas w klepsydrze zamknięty...
stoję na krawędzi
uczucia wygasły
wypalony uciekam
płonę jeszcze przez chwilę
przeklęłaś mnie
przyciśnięty do muru
zostawiam żal
czas osuszy łzy
znajdziesz pocieszenie
w innych ramio...
jako człowiek cierp
życie w cierpieniu kołem toczy los
lżej będzie w niebie
cierp za przyjaciół za wrogów za świat
nieś krzyż na szczyt Golgoty
ukrzyżują kolejny raz
kto nie cierpi umarłym jes...
wiśniowy blask twoich ust
słońce topi za horyzontem tysiące słów
zimne policzki na nich łzy
nie bój się złych dni
zabiorę cię gdzie sny nie znaczą nic
będziemy biec po rosie
za stadem dzikic...
poezja podbija serca
wyrywa słowa z ust
złowroga i zbójecka
oszukuje łamie ducha wrogów
napędza rozjaśnia umysły
jest prosta nieopłacalna
czasami zbyteczna
pisana od wieków
dotykasz dłoni
płonę
wspinam się na szczyty
jak po płocie winorośl jak kot
dla ciebie się zmieniam w noc
ważysz każde słowo
zostawiam w głowie wszystko co najlepsze
sieci zastawione porwał...
jak wiatr pieści fale
dotykam twoich piersi
nabrzmiałe od szczęścia
tulę w ramionach miłość
którą podarowałaś dziś
może ostatni już raz
wyjeżdżasz jak zawsze w szeroki świat
jeszcze wejdę...
jest nas dwoje
twarzą w twarz
zawsze na zawsze razem
płyną dni
z nimi ja z nimi ty
życie nie rozpieszcza
zdejmuje płaszcz
pod nim dreszcze
słowa na wietrze suszą głowę
powiedz coś...
zagląda nędza przez ramy okienne
bieda wita cię w progu domu
w portfelu złotówka kupię zdrapkę
mam kilka szans
by odwrócić los
pożycz mi szczęśliwych dni
zaufaj sobie kochaj sercem
miłość...