ktoś z was już kiedyś umarł
oni umierają co dzień
samotna łza spłynęła po policzku
zobaczył dzieci grzebiące w śmietniku
starca dźwigającego bagaż doświadczeń
kobietę dającą wdowi grosz żeb...
od jabłka się zaczęło
i zbrodni kaina
czterej jeźdźcy z otchłani
przybyli na ziemię
odtąd co dzień się kończy
i co dzień zaczyna
księga skarg i wniosków
z inną wizją świata...
chciałbym
dotknąć zwyczajności
gejzery wulkany
strach przed jutrem
czas nie maluje jesieni
złotymi barwami
rzeka wysycha
niosąc ze sobą
zapach ziemi
cisza przed burzą
i burza po cisz...
wśród dziesiątek książek
jest ta jedna
jeszcze jej nie widzisz
nie możesz dotknąć
ale ona żyje
co dzień
dłoń przeznaczenia
zapisuje strony
niekończącej się opowieści
w kartonowych pudełka...
co jest życiem
co śmiercią
umierałem sto razy
nikt nie dał obola charonowi
na rozstajach dróg
z gromadą cieni
przeklinałem wczoraj
nie mając jutra
niewidzące oczy
gardziły światłem
ob...
krople deszczu niczym łzy
spływają po omszałej korze
ostatnie liście kurczowo
trzymają się gałęzi
nie chcą odchodzić
w zapomnienie
zamknięty w klatce
z betonu i stali
szukasz wyzwolenia...
odeszła dusza poety
przekuta na lemiesz
orze brutalną rzeczywistość
księżyc już nie jest luną
gwiazdy nie przemawiają
srebrnymi ustami natchnienia
pudełko z uśmiechem weny
nienasycona oboję...
zapach palonych liści
zwiastuje pożegnanie
chłodna mgła
wdarła się pod skórę
spowalniając bicie serca
słowa jak kamienie
twarde zimne niepotrzebne
otwieram
parasol bezpieczeństwa
zap...
w krainie niflheimu **
duchy o powabnych kształtach
kładły słodkie dłonie na oczy
zsyłając zapomnienie
budząc się
wyciągałem ręce
szukając drogi do helheimu ***
nie dane mi było
połkną...
byłaś jak ptak
ze złamanym skrzydłem
nie mogłaś wzbić się w obłoki
ci którzy dali życie
odebrali nadzieję
rzucając nagą
na pożarcie światu
napojona piołunem
z cierniową laską
i dzbankiem...
pewnego razu spotkałem los
serdecznym palcem wskazał niebo
w chmurach ujrzałem damę pik
już wtedy byłaś moją ewą
minęło wiele długich dni
aż pojawiłaś się jesienią
jak napisany wierszem list...
zamknę w pocałunkach
delikatne dłonie
co czułą pieszczotą
rozpalają zmysły
nakreślę granice
na piersiach i łonie
wpisując twój obraz
do księgi wieczystej
odleciały ptaki
liście opuściły drzewa
jesień zabrała słońce
po nagich gałęziach
spływają łzy rozczarowania
czarny kruk
zakrakał dwa razy
nim przyjdzie sen
strącę go do tartaru
odzy...
gdybym został
czy byłoby inaczej
czy mógłbym coś zmienić
może śmierć byłaby łaskawsza
każdy ma prawo
do życia miłości wyboru
łapiemy okruchy szczęścia
niczym ochłapy z pańskiego stołu
my...
las pogrążony w jesieni
nie znajduje pocieszenia
milczymy oboje
pożółkłe liście tulą się do mnie
jakby chciały mnie ogrzać
resztkami minionego lata
samotność urąga stwórcy
kpiąc sobie z wyc...
niech się pani nie obrazi
złota myśl mnie dziś przeszyła
że ponętny Pani obraz
grzeszne myśli mi wysyła
może nie ten mały pieprzyk
i nie buzia czarująca
i nie uśmiech kusicielski
ale bluzka...
nie przeklnę świata
bo znalazłem szczęście
lecz przeklnę los
co karze niewinnych
na tarczy słońca
znowu ciemna plama
chociaż szum skrzydeł
mówi mi o niebie
nie wiem czyś jest nocą
czy wsc...