kroplami dni
wpływam rzekami
w przeszłość
noce coraz cięższe
z ciemnością na smyczy
przechadzam się sobą
lata świetlne stąd
umierają słońca
światłami w twoich oczach
liczyłem kroki
do...
tysiącem kilometrów
przez okno na czas
śladem wygodnie odbitych
kolorów
dokładnie tyle ile
potrzeba ciepła
kosztuje kolejny cień
w sekrecie
twarzą do ciebie
czerwienię się po lewej
brak miejsca na czas
chować w kieszeniach barwy
pieczętowane uściskiem dłoni
unieść zapachem zdecydowania
nie patrzysz już "tak"
jak czytać w języku wiatru
zbierać myśli i stopnie
w jednakowe...
nie pamiętam
jak dzieci po trawie
i smaki prosto z drzewa
widziałem jak wzrasta
chyli się ku ziemi
kiedy upadki cieszyły
dmuchawcami we włosach
startymi kolanami
niech płonie niebo
w ma...
najmniejsze oddechem
zaparowanej w połowie
swojego znaczenia
krótsze niż daję się
udźwignąć na palcach
policzyć drżenia
dalej przez ciszę
garbione na wschód
wyraźnie nieważne dla
ciebie
nie marnować czasu jak liść
niechętny zimnym chodnikom
by ulec pieszczocie wiatru
ostatniej w doskonałości lotu
nie słyszeć krzyku
że to już koniec
a zapach deszczem
strojnej alei
trzeba...
nim zostanie pamięć
jeszcze smakować chwile
słońce gasi żar nocy
i kładzie spać marzenia
czas uderza do głowy
lumenami na suficie
nie obchodzi już życie
kiedy jesteś
byłaś
zapomniałem
ulica dawkowana żarzeniem
spod lamp na twarze
pod nogi
zabrać garść do domu
choć mróz wspina się po palcach
do czerwoności
odrętwienia
nie zginąć w ciemności
rozpoznać własny mrok
ostatni...
ognista fontanna
słońc odbitych w atomach
w niewoli podmuchów i chłodu
w formach kreślonych tańcem
fałszywe kroki jaśnieją
wzbijają kłęby
znikają horyzontem
czerwienią
stukotem na kamiennej...
przyszedł i mówił inaczej
o wolności
mój kubek już nie był mój
moja miłość nie była moją
sprzedałem smak i słuch
obraz znad łóżka
nikt się nie uśmiechał
nikt nie chciał uciekać
ciemnoś...
zasypane pod szyje
szczelny prawie
chitynowy pancerz
lavabo
manus meas
gdzie zderzają się atomy
ścierają komórki
pękają płytkie warstwy
dłoni
rzucane nie na oślep
znaki chrzczą ściślej...
bladością rzednieją
resztki mgieł spod okna
czarno-białe miejsca
w kątach
spuszczone głowy latarni
obnażają pustkę ulic
gdy światło razi w oczy
ciemność czai się w zaułkach
nic poza tobą
w milczeniu mgieł
lejących mleko
poza horyzont dachów
nic poza tobą
wśród małych kropelek
kwitnących ku wierzchowi
ulicznych naczyń
szum w nadgarstkach
tłoczy błękitne impul...
po tobie kontury słów
kreślone przez dłonie i włosy
ulewy zza okna
skrzypienie podłogi
wiśniowa plama
na czwartej stronie kalendarza
nasze zamienione w moje
wieczory i parki
kubki bezkofeino...
z nożem w lewej kieszeni
jednak w porę
nie odcięłaś mnie z drzewa
liście nadal malują zielenią
woda rumieni się słońcem
i tylko księżyc szepce gwiazdami
o tych latach
z naszych zamków na...
wypłowiałe oczy w lustrze
twarz sieroca
samotność nie jest powodem do miłości
w ogóle nie jest powodem
jest płynem wypełniającym
płytkie naczynka dni i nocy
a jego gorzkie hektolitry
da się...
woskowe oczy znaczą wszystkie klucze
wyzwolone z powiek niespełna
rzęs nieświadome że
drzwi zostały zatrzaśnięte
poparzone dłonie zastygają
w lepkiej polewie grymasów
twarzy nie będzie
nie...
nie dogasło jeszcze słońce
a wieczór już zatacza się za oknem
nie było dziś wystarczająco ciepło
by wysuszyć myśli po ostatniej nocy
kiedyś zaplotłaś moje palce
w swoje wiklinowe włosy
odkąd...