krzykliwie
na każdym rogu
sprzedają po dwa
nie wszystkie takie same
niejednakowo bezpodstawne
wycierają gwarne usta
zabrudzone skazitelną myślą
zarośnięte powojem
na grządce sztucznych r...
gdy stanę
pod drzwiami
z opuszczoną głową
nie otwieraj
bo wtedy
zgodzę się na każdy
pseudokompromis
i znów będę samotny
z tobą
na linie
krok po kroku
chwiejąc się wśród świateł
re...
to co zostaje
z samotności nieba
zasuszonych słów
wciśniętych między strony
albumu milczenia
niewygodną raną
wyszytą na kanwie pamięci
niezabliźnioną
bez ostatniego namaszczenia
jestem pewien
że odejdziesz
tylko parę kroków
następna aleja
prowadzi do kładki nad rzeką
którą myślami rozebrałem
już tysiąc razy
a ty nie potrafisz
o niej zapomnieć
mimowolnie
podąż...
moralista zapewne stwierdziłby
to się nie godzi
nieestetycznie uzależniasz
podając się za kogoś innego
substytut doskonały
zmieniasz temat
by w ekwilibrystyczny sposób
zapomnieć o dum...
nie licz na to
że stanę w płomieniach
na stosie twojego
suchego spojrzenia
a jeśli nawet
to po wszystkim
zdmuchnij tylko popiół
z ramienia
i nie czyń sobie zaszczytu
tym samospaleniem...
nocą
obcięte głowy
pękają pod stelażem
z gwiazd
amputowano mi ciebie
gdy zanurzałem myśl
w polewie wiśniowej
w zapachu słomianych włosów
wejdę
usiądę pod ścianą
a ty
wymieciesz mnie
z...
nieznośnym się staje
odprawianie
każdego poselstwa
od ciebie
gdy przyjdziesz osobiście
na pobitewne zgliszcza
nie chowaj urazy
po utracie
wiernych twarzy
i nie ujrzę
twojego bólu
wydł...
dałem się złapać
nie
to nie było specjalnie
po prostu zamknąłem oczy
(jak ciężkie są godziny bez ciebie)
teraz twoja kolej
dalej
nie bój się
rzucaj
(w poczekalni czas dłuży się niemiło...
czas
rozbił się o brzeg szklanki
podniosłem
ostatnie dwie sekundy
chcąc spojrzeć im w oczy
ze strachu
schowały się pod paznokciem
nigdy więcej już ich nie widziałem
znalazłem czas i miejsce
by pozbyć się Ciebie
stłamsić
zabić
i wyrzucić
bez znaczenia
miodowe poranki
i supeł dłoni
w kondukcie nocy
poniosę Twoje ciało
i zakopię
za tarczą księżyca...
znikasz eterycznie
jak rosa
w tej sukience śliczniej
taka bosa
i próbuje Cię schwytać
za każdym razem
nim zacznie jeszcze świtać
za okna witrażem
lecz przelatujesz przez palce
niby zemdlona...