mój świat się rozbił
jak szklana kula
tysiące kawałków
jest piaskiem na mej plaży
więc teraz stąpam po niej w bólach
tak by mnie nikt nie zauważył
próbuję zbierać te odłamki
na powrót skleić...
dogasamy coraz mniejszym płomieniem
jak cienie
znikające w jakiejś bramie
nim zdążysz wymacać ich kontury
znikną same
spalamy się wspólnym papierosem w ustach
paczka pusta
rdza kapie nam na...
nimfo
gdybym wskoczył do jeziora
widząc ciebie jak w nim płyniesz
to czy miałbym z tobą lepiej
w kolorowej twej krainie?
zwabiasz słabych swoim śpiewem
jak syrena w greckich mitach
lecz ja śp...
pytasz czemu piszę
smutne wiersze z potoku łez
a ja ci odpowiadam
że smutek w wersach
rozkwita niczym bez
i kiedy zerwiesz choć gałązkę
by poczuć wersy w swoich trzewiach
będziesz je zrywać już...
Pan Jezus przyszedł po raz drugi
lecz wszystkie krzyże ze ścian zdjęte
nie ma w pobliżu jego sługi
i wszelkie drogi nadal kręte
rozejrzał się po całym świecie
ze smutkiem stwierdził nikt nie cz...
ziarnko piasku jest dobrym zwierciadłem
zawsze odbija w skali 1:1
przejrzyjmy się więc w całej plaży
zanim nadejdzie przypływ
i woda nas zmyje w mgnieniu oka
spójrzmy w słońce nad nami
w g...
tam gdzieś w tłumie biegła miłość
podobno ktoś ją poznał
wskazywali na nią palcami
ale widocznie znikła tuż za rogiem
mówili że stała na ulicach
na widoku jak prostytutka
brylowała na drogich...
jestem archeologiem twego pocałunku
szukam go na skałach swoich ust
w skamieniałościach serca
nigdzie nie ma go w całości
tylko marne odciski
znak nagłej ucieczki
nie odtworzę go w muzeum
na...
twój pocałunek jest koronacją snu
upadkiem jawy
rozkwita jak mała gałązka bzu
i rosą tuli się do trawy
twój pocałunek jak przeszłość oddalony
horyzont trwale odepchnięty
przyglądam się mu zza...
wciąż pamiętam twe uczucia
prawie zużyty flakonik perfum
serce zdeptane butem przeszłości
i puste słowa w pięknych sreberkach
aplikowane jak cukrzykowi
wciąż pamiętam zwiędłe kwiaty
które się...
usta mej miłości sine
jak gdyby topiła się
w grudniowej rzece
i zmarła przy reanimacji
ciało mej miłości zimne
rzucane konwulsjami
owinięte workiem nieczucia
bez reakcji na dotyk
jak bezwład...
świat beze mnie
nadal będzie się kręcił
będą ranki i wieczory
świeże wiosenne noce
i wiecznie zielone stragany
z których matki z dziećmi
zbierają do koszy
różowo dojrzałe owoce
świat beze mn...
życie ucieka przez palce
zgniła śliska ryba
z wczorajszego bazaru
już kolejna wiosna
a tam złote liście lecące z drzew
tylko za moim oknem
życie ucieka przez palce
zimna poranna woda z kran...
wieczór umaczał pędzel
w fiolecie z domieszką granatu
powinno mi być wówczas łatwiej
rzucić uśmiech na pożarcie
światu
noc zapomniała czarnego
którym wciąż zdobi firmament
i dziś jest pierwsz...
sęp przestał wyżerać moją wątrobę
przerzucił się na serce
a przecież gdzie mi do Prometeusza
nie potrafię rozniecić ognia
nawet za pomocą zapałek
podczas zmierzchu bogów
wykreślono mnie z pant...
kiedyś miałaś barwę tęczy
każdy dzień był jak pejzaże
dzisiaj czerń jej krańce wieńczy
jest jedynym kałamarzem
słońce szybko tak zachodzi
dni są dla nas pod chmurami
nowy dzień się nie narodzi...
zarażamy nasze dzieci miłością
kiedy nie mają moralnej tarczy
wstrzykujemy ten różowy płyn
gdy jeszcze leżą w matczynych łonach
jak przedłużenia nas samych
niespełnionych i poległych
kiedyś na...
gdyby tak można było
napatrzeć się w oczy
zupełnie na zapas
i widzieć je ciągle
jak lampy w ciemności
lub przenieść głębokie objęcia
przez próg nowego tygodnia
wówczas nie pisałbym tego wiersza...
kiedyś sięgałem wzrokiem
tylko do twych źrenic
a słowa brały początek
w rajskich ogrodach bukietów róż
dziś jednak mój wzrok
znacznie się zmienił
a zdania zaczęły ciąć
niczym ostry nóż
ty ta...
wiem że pociągasz za sznurki
czasem oddając stery
swemu adwersarzowi
i może nasze greckie tragedie
jawią się tam jak sztuka Chaplina
lub marne kino klasy B
gdybyś odciął pępowinę
upadlibyśmy...