nieokiełznane myśli
przygładzę zdrowym rozsądkiem
starannie wyczeszę kołtuny
ułożę choć raz po mojemu
tylko okazjonalnie
rozplotę ciasne warkocze
gdy zatęsknię
za odrobiną szaleństwa
biorę cię w małych dawkach
przeważnie na bóle istnienia
już odrobina wystarcza
by nie czuć
nie dusić się żalem
biorę na niespełnienia
rozsadzające głowę
rozgrzewasz o kilka kresek
rozszerzasz...
porywa liść za liściem
rozwiewa potargane myśli
wyplątuje z włosów
ostatnie promienie słońca
gwiżdże do ucha
że lato jak suchy liść
umarło w kałuży błota
kiedyś zniszczę stare pamiętniki
spalę żywcem słowo po słowie
ocalę tylko garść planów
zapakuję starannie na później
plamy na duszy wywabię
jeszcze ciepłym popiołem
może nie zostaną dziury na...
na samym dole jest ciemno
chodzę tam czasem na spacer
minąwszy ściany odrapane krzykiem
odwiedzam stare pokoje
zbieram skrawki wstydu
które odpadły razem z tynkiem
landrynkowe opowieści
nie osłodzą słonej twarzy
ciepłe są wymowniejsze
wystarczą
żeby dusza na chwile
skuliła się błogo w kłębek
wiedząc że istnieje gdzieś światło
ściany pobielałe od nudy
nie liczą na przesadne uniesienia
odbijające się echem drżących nóg stołu
szarość koronek na dnie szuflady
intensywnieje od kłótni do kłótni
i tylko żywopłot zachodzi w g...
chyba mi się śniłeś zeszłej nocy
bo przez chwilę czerniało szczęściem
zbuntowana kołdra nie chciała leżeć gładko
oczy drżały pod powiekami
ukryty między Shedar i Caph
odszedłeś z poranną rosą
a...
męskości poziom podnieść skory
przywołał duchy późnej pory
i ciemną nocą bez pruderii
zażyczył z czystej fanaberii:
'' chciałbym ażeby mój męski człon
sięgał po ziemię dotykając doń ''
widzi...
wróciłeś do zburzonego życia
pozbyliśmy się gruzu żalu
murowaliśmy namiętnością
żeby lepiej trzymało
mieliśmy już stan surowy
nagle konstrukcja runęła
zabrakło kawałka serca
w fundamentach
Całujecie pierścień biskupa
jakby był waszym bożkiem
dlaczego nie pomodlicie się do niego
dziękując
za nowego mercedesa
kościół nie musi kapać złotem
Bóg nie kalkuluje
nie wmawiajcie mi
że c...
mój strach przychodzi bez zaproszenia
odczuwalny po cebulki włosów
wysysa treść
trzyma jak psa na smyczy
każe patrzeć przez szare okulary
na nic manewry wymijające
jeszcze nie wie że planuję zam...
mewy nie zmieniły się w skowronki
nie rozstąpiło morze
niebo nie opadło nawet o poziom
czas nie oszalał i nie stanął w miejscu
księżyc nie runął z wrażenia na ziemię
nie było gorączki ani zimnych...
nie wpuściłeś mnie chociaż padało
drzwi zamknąłeś na cztery spusty
zaryglowałeś okna
a ja głupia czekałam na progu
ostrzyłam nozdrza
łowiłam z powietrza twój zapach
oczy syciłam rozmytymi ślada...
ukarz mnie
skrępuj mi ręce
chcę być wobec ciebie bezbronna
nie miej skruchy
gryź wargi aż spuchną
chwyć za włosy
przygnieć z całej siły
wedrzyj się we mnie
najtwardziej jak potrafisz
chce si...