polaryzacja

Niegdyś namiastka domu
z przyjaciółmi śmiechem i ciepłem

zionie pustką

drzewo wywrócone
a korzeń sterczy ku niebu
jak skarga

smutek przykrył biesiadny stół
nie ugnie się pod zastawą
i nie zabrzmi muzyka
tylko czarny kruk spogląda
na szary krajobraz

minęło
jak wszystko
nic nie uchowa się przed czasem
słowa rozlecą się w miriady kolorowych pyłków
a wiatr zdmuchnie resztki na ziemię

słońce zachodzi i tym razem
nie wróci
w upiornej czerwieni odchodzi
ostatni dzień

zimna czerń przytuli
ostatni raz
5
106 odsłon 8 komentarzy

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 6 lat temu
A ja widzę to tak jasno, obraz za obrazem. Fascynujące jak dobry opis może się stać kopią pod powieką;) Może smutny, ale spokojny:) pozdrawiam Zyguś:*
zyga66 6 lat temu
dobrze wyczułaś Hela i cieszy, że wszedł Ci pod powiekę, pozdrowionka :*:)
iśka 6 lat temu
niezwykle wymowny i przemyślany każdy wers,który skłania do refleksji-człowiek nie dostrzega często ważnych chwil życia,ale po czasie potrafi je odtworzyć i może zbyt późno docenić wartość chwili:)
zyga66 6 lat temu
dzięki iśka :)
Pixie 6 lat temu
Ładnie „namalowane” słowa. Dobrze uchwyciłeś ciężar przemijania. Pozdro :)
zyga66 6 lat temu
dzięki Pixie :)...uświadomiłaś mi, że to nawet /ciężki/ tekst ;)...pozdro
wielobarwna 6 lat temu
Kiedyś słońce zajdzie i dobre w tym jest to, że nie wiemy kiedy. Szkoda tylko, że to co piękne, normalne czasem czlowiek niszczy lub jakaś inna siła. Ot takie luźne przemyślenia nasunęły się.
zyga66 6 lat temu
tak już jest wielobarwna, to taka podróż, a raczej wędrówka, i różnie to bywa :)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie