Pogrzeb prezydenta Narutowicza

Pamięć
Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni.
Z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie,
Wy, w chichocie zastygli, bladzi, przestraszeni,
Chodźcie, głupcy, do okien - i patrzcie! i patrzcie!

Z Belwederu na Zamek, tętnicą Warszawy,
Alejami, Nowym Światem, Krakowskiem Przedmieściem,
Idzie kondukt żałobny, krepowy i krwawy:
Drugi raz Pan Prezydent jest dzisiaj na mieście.

Zimny, sztywny, zakryty chorągwią i kirem,
Jedzie Prezydent Martwy a wielki stokrotnie.
Nie odwracając oczu! Stać i patrzeć, zbiry!
Tak! Za karki was trzeba trzymać przy tym oknie!

Przez serce swe na wylot pogrzebem przeszyta,
Jak Jego pierś kulami, niech widzi stolica
Twarze wasze, zbrodniarze - i niech was przywita
Strasznym krzykiem milczenia żałobna ulica.

Julian Tuwim
4
101 odsłon 8 komentarzy

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Ewa Hulak 7 lat temu
Juliana Tuwima dobry wiersz , tylko nie na ten czas, pozdrawiam
zyga66 7 lat temu
O tym wierszu Tuwima już zapomniałem, czytałem go ostatnio chyba w szkole średniej, w ostatnich dniach jest często cytowany, albo recytowany, a czytając go, przychodzi refleksja, że niestety historia w straszny sposób się powtórzyła, pozdrawiam
Helen 7 lat temu
Piękny! doskonały, taki jakby się chciało czytać.. Bez względu na wiek w jakim się żyje. jest moc:)
Helen 7 lat temu
A to mi przypomina zaś mój ukochany wiersz, co zawsze mnie ilekroć czytam wzrusza bardzo:)
W szczerym polu na ustroni
Złote jabłka na jabłoni,
Złote liście pod jabłkami,
Złota kora pod liściami.

Aniołowie przylecieli
W porankową cichą porę:
Złote jabłka otrząsnęli,
Złote liście, złotą korę.

Nikt nie widział w całym świecie,
Ludzkie oczy nie widziały,
Tylko jedno małe dziecię,
Małe dziecię z chatki małej.

Pan Bóg łaskaw na sierotę,
Przyleciała znad strumyka,
Pozbierała jabłka złote,
Zawołała na złotnika:

Złotniczeńku, zrób mi kubek,
Tylko, proszę, zrób mi ładnie:
Zamiast uszka ptasi dzióbek,
Moją matkę zrób mi na dnie,

A po brzegach naokoło
Liść przeróżny niech się świeci
A po bokach małe sioło,
A na spodku małe dzieci

Ja ci zrobię śliczny kubek
I uleję wszystko ładnie;
Zamiast uszka ptasi dzióbek,
Twoją matkę zrobię na dnie

A po brzegach naokoło
Liść przeróżny się zaświeci,
A po bokach małe sioło,
A pod spodem małe dzieci.

Ale czyje ręce, czyje,
Będą godne tej roboty?
Ale któż się nim napije,
Komu damy kubek złoty?

Kto się w dłonie wziąć ośmieli
W złotym denku przejrzeć lice?
Sam Pan Jezus i anieli,
I Maryja, i dziewice.
leopard 2 7 lat temu
coś jakby pariodia łesternu, ale w tym Tuwim niedobry ;p
zyga66 7 lat temu
tak Hela, Tuwim potrafi oddać nastrój, a jego mistrzostwo jest niesamowite, dlatego czytając ten wiersz, z jednej strony zachwyt a z drugiej strony niedowierzanie, że ten wiersz tak właśnie dzisiaj trafia
zyga66 7 lat temu
wielkie dzięki, za przypomnienie Złotego kubka innego mistrza, cieplutko pozdrawiam :)
zyga66 7 lat temu
And in the naked light I saw
Ten thousand people, maybe more
People talking without speaking
People hearing without listening
People writing songs that voices never share
And no one dared
Disturb the sound of silence
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie