BEZ NAZWY

Bez zbędnych słów ruszył przed siebie.
Minął ciemność jedną po drugiej, nastała kolejna.
I ciągle nie potrafił się odnaleźć, nie widział zbyt wiele.
Odpowiadał mu zapach zgnilizny na obcym ciele.


Malarze odwrócili się na bok i spojrzeli na niego.
Minął po kolei każdego.


Upadł zanim wstał, wstał zanim upadł.
I ciągle powtarzał, że się przeliczył.
3
37 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

W
wezkarabin 14 lat temu
ja tez nie
JKZ007 14 lat temu
Nie pasują mi te rymy, chyba powinien być bez, choć jestem ich gorącym zwolennikiem:)
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie