Wietrzność

widzę ptaki
wiatr łamie im klucze
rozrzuca na boki
ściąga w dół
szarpie pióra

sine niebo
na nagich konarach
ukrzyżowało czas

zima

ostatnim uściskiem
wyciska z pąków soki
przedwcześnie zbudzone
bezbronne
umierają

zapowiadali słonce
zmęczone
widocznie zapomniało wstać

horyzontem wygięty las
i lecące donikąd
resztki
pożółkłych traw
czasem tylko liście
haczą o płot
wzywając
s.o.s.

wiosna nadchodzi
słychać
jak ciepły front
zaczyna grzmieć
przeciążone nieboskłony
zasysają chmury

tym czasem...

siedzę po drugiej stronie
głaszcząc
tulący się do szyby deszcz
jest trochę chłodna
wilgotna od pary
z ust
zdejmuję kożuch
mleczna biel
rozgrzewa drogę do płuc

prognoza na spacer
w głęboką myśl
ze stertą zdjęć
przez labirynt zdarzeń
zapowiada
równowagę nocy i dnia

...nadchodzą

pukają do drzwi
anioł stróż
i diabeł
7
67 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 11 lat temu
wreszcie wróciłeś... :)
P
Piotr J. 11 lat temu
wprawnie malujesz słowem obrazy i doceniam to, przemawia to do wyobraźni, mnie się podobało, dzięki
eu-geniusz 11 lat temu
''tymczasem'', nie: ''tym czasem'', za fragmenty +
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie