Wieszak

O przyjaźni
tyle szacunku dla wieszaka mam
samotnie stoi przy drzwiach
boy hotelowy z rękoma wieloma
zawsze gotów zawsze w ukłonach

przebywał na strychu opuszczony
w pajęczynach stuletnich splątany
został jak skarb odnaleziony
oczyszczony do żywych przywrócony

drewniany z koroną na głowie
w bejcowanym garniturze dopięty
nogi trzy w klęknięciu rozstawione
w dębowym lesie wyrośnięty

nigdy pretensji ani pytań nie ma
gdy wracam zbyt późno drzwi otwiera
rano żegna wieczorem wita
zna zwyczaje każdego domownika

czasem płaszcz deszczem zmoczony
do pralni przedsionka oddaje
innym razem parasol rozwiesza
grzejąc jego zmarznięte dłonie

szaliki przytula do szyi swojej
rękawiczki rozwiesza kolorem
torby układa względem wielkości
gdy wita zaproszonych w progi gości

czasami siadam przy nim zmęczony
towarzyszy mi wówczas wytrwale
gdy nie wiem czy wyjść czy wracać
on patrzy na mnie wyrozumiale

przyjaciel mój wieszak stuletni
od zawsze starzejemy się razem
gdy ja już odejdę on tutaj zostanie
mym dzieciom historię przekaże
7
87 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Johny Gmatrix 12 lat temu
witaj.. swietny
ogród 12 lat temu
Moim zdaniem, Tomaszu: w tym wierszu udało Ci się dokonać pięknej personifikacji w odniesieniu do Przyjaciela. Wieszak /Przyjaciel. Nie pomyślałam nigdy dotąd w takich kategoriach, a ileż razy zdarza się tak, jak napisałeś; ileż razy... Zadumałam się w małej przerwie na odpoczynek. Dzięki, Pzdr. Drawsko )
tomek1972 12 lat temu
Drawsko również pozdrawia
Oskar Wizard 12 lat temu
Gdyby jeszcze wieszak potrafiłby mówić... Hmmm... Pozdrawiam :))
tomek1972 12 lat temu
Oj Oskar lepiej żeby nie
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie