Sytilizacja

po
trzystu sześćdziesięciu pięciu
dniach czekania
zwątpiłem

zszedłem z trawnika
przemoczony smutkiem

balkon zawsze otwarty
od wiosny do zimy
ani razu
nie wyjrzałaś

wietrzyłaś
duszę

nie będę czekał
na następną wigilię
przełamię opłatek
i życie

z dniem pierwszego dnia roku
stanę się powietrzem

wciągniesz je głęboko
wykasłując

moje imię

z popiołem
i
dymem
3 0
17 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie