Stagnacja

to miasto stało się więzieniem
z którego uwolnić mogą tylko anioły
błądzę ulicami które znam na pamięć
związany przyzwyczajeniami
czuję jak wrastam w asfalt
między drzewami usypiającymi wrony

czai się w zaułkach sinego strachu
smaga światłami po oczach i szyi
pętli płotami zasłaniając bramy
wyznacza granice przebywania
drażni witrynami pełnymi manekinów
oślepionych migoczącymi neonami

ociekające domy ciszą okiennic
pozwalają się oprzeć i posłuchać
jak z parapetów odchodzi farba
czym milczą starzejąca się cegły
pod dachami zasłaniając ciemność
schodząca w dół latarni

jestem uzależniony od tego miejsca
zakorzeniony głęboko w myślach
jedynie kiedy gaszę światła
znikam ze wszystkim co mnie otacza
i czekam z uporem wariata
kiedy mnie odwiedzisz pod celą śmierci
4
21 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie