Ryba

O życiu
będę gryzła słowa
taką strawę planuję na dzisiejszy wieczór
nie dokarmione myśli szaleją zalewając pokój
a Ciebie znów nie ma
kiedy rozwieszam pranie na sznurze żelazka
w wilgotnym szlafroku

czekanie
ono mnie połyka ustami błazna

jutro założę szpilki i wyjdę do miasta
szukać szczęścia pomiędzy neonami
zagubionej ulicy
po której chodzisz godzinami
może się spotkamy jak kiedyś
na ławce pod drzewami
co pierwszy raz kradliśmy ptakom pióra
w godzinie policyjnej

nierozpoznani
2 1
22 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
i z papilotami babka wieszała pranie na płocie
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie