Przypuśćmy

przypuśćmy
że kokardka z czarnego weluru
zawisła na zdjęciu zamiast uśmiechniętej twarzy
czy przypadek byłby wówczas rozpoznawalny

w świetle witraży dzwony wyciszone
dzwonki telefonów
też
minuta ciszy spycha rozmowy na dalszy plan
oczekiwania
w jednym doznaniu
niespieszne staje się wyjątkowo poważne
ostatnie pożegnanie
trzask

wieko i powieka mają wspólną cechę opadania
wyciskania łez w momentach kiedy serce pęka
jak warstwa lodu rozlana na asfalcie

wirujący ból skroni spowiedzi przebaczania
rytmiczne czemu już
w połowie drogi człowiek się wywraca
i nie wstaje na raz dwa trzy

wychodzimy
z garstką ziemi pod paznokciami
żegnamy się wzajemnie odmiennymi stanami
ułożenia grymasu twarzy
w za dość uczynieniu poczęcia
pępowina odcięta zaciska szyję matki

przypuśćmy
że zaspał i nie pojechał
czy przypadek byłby wówczas przewidywalny
2
21 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
unikam tego tematu
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie