Drogą bez nazwy

tę sytuację opowiem szeptem
może co drugie słowo być niedosłyszane
wpadnie albo wypadnie pokrętnie
leżąc na odkrytych kolanach
jeśli chcesz wierzyć
wierz
jeśli nie udawaj
to tylko moja konkluzja zdarzeń
i chwili pożądania

jesteśmy we dwoje tu i teraz
gdzieś na początku jakiejś drogi
ściskamy ręce jest spokojnie
są gwiazdy
prowadzimy osobiste rozmowy
wietrzymy głowy przeciągiem prawdy
za oknami czerpiemy pół słowa
znów wracamy żeby dopalić
zdania i papierosa

to trochę boli
tak dopinać anegdoty życia
żeby choć trochę pasowały
do człowieka i jego wyborów
zobacz z pozycji kierowcy
przesiadam się na miejsce pasażera
stąd widać zupełnie inaczej
drzewa
są jak ludzie
rosną na środku zakrętów
kończymy na tylnym siedzeniu
prawie bezpieczni
w niedopiętych pasach
społecznych wydźwięków

jutro zapewne też się powtórzymy
może bardziej dojrzali wobec siebie
może nawet wysiądziemy
i pójdziemy krok dalej
jest takie miejsce
do którego chciałbym cię zabrać
koniec świata
który zbudowałem po pierwszym razie
naszego przebywania
tylko powiedz że się zgadzasz
a nasza podróż nigdy nie będzie miała
końca
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie