Już piąty rok...

rysował dopieszczając

siny kolor,

-odziany szklaną maską

prozaiczności,

który

przed oczami gapiów

rozkładał się

niczym zwłoki,

czyjejś

spróchniałej godności



zmazywał róż

z jej okularów, okalających

krótkowzroczność spokoju

i po raz enty

zabawiał się z trwałością

ścian pokoju,

fioletem zmieniających

się ciosów



mówił, że gęba to nie szklanka



w drugiej scenie pieszcząc

żebra

co na wgniecenie

w nicość

najczulej reagowały



już piaty rok okazywał jej miłość
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie