Już piąty rok...
•
rysował dopieszczając
siny kolor,
-odziany szklaną maską
prozaiczności,
który
przed oczami gapiów
rozkładał się
niczym zwłoki,
czyjejś
spróchniałej godności
zmazywał róż
z jej okularów, okalających
krótkowzroczność spokoju
i po raz enty
zabawiał się z trwałością
ścian pokoju,
fioletem zmieniających
się ciosów
mówił, że gęba to nie szklanka
w drugiej scenie pieszcząc
żebra
co na wgniecenie
w nicość
najczulej reagowały
już piaty rok okazywał jej miłość
siny kolor,
-odziany szklaną maską
prozaiczności,
który
przed oczami gapiów
rozkładał się
niczym zwłoki,
czyjejś
spróchniałej godności
zmazywał róż
z jej okularów, okalających
krótkowzroczność spokoju
i po raz enty
zabawiał się z trwałością
ścian pokoju,
fioletem zmieniających
się ciosów
mówił, że gęba to nie szklanka
w drugiej scenie pieszcząc
żebra
co na wgniecenie
w nicość
najczulej reagowały
już piaty rok okazywał jej miłość