Gwiazdy

pod skrzydłami lśniących ciemności,

podniebnie wrażliwi, chciwi

siebie, łapaliśmy złote istoty westchnień,

- aby żadna z nich

nie rozbiła się o kant wszechświata



pod skrzydłami wschodzącej zmyślności,

- zachłannie prawdziwi, twórczo

leniwi, obserwowaliśmy

rozbierające się z marzeń sklepienie



zmęczone dłonie nieba wybiórczo

rzucały czyjeś szczęście

...gra powoli dogasała



w kieszeni obce życzenia trójki dzieci,

przystojnego mężczyzny

i kogoś kto nie wierzył w spełnienie modlitwy



ciemność rozjaśniała



a ja

z ironią w sercu

pozostałam sama



- bo kiedy spadała twoja miłość,

łapałam marzenie kogoś innego...
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie