Spotkanie

Od siebie
W przydrożnym rowie siadłam,
smutkiem zamyślona,
dławiąc się pustym żalem,
że me życie kona.

A było wtedy chłodno,
jak w wilgotnej norze.
Pleśnią wkoło cuchnęło,
trupie grały zorze.

Słyszałam wkoło tylko
odgłosy pustych słów.
Z wronich dziobów spływały
i wiszących głów.

Grupa grajków wyrosła
nagle wśród zarośli.
W oczach wrażliwość mieli
w duszach namiętności.

Empatią przesączeni,
piórem czarowali.
O życiowych rozterkach
pieśni wciąż śpiewali.

Jedni prostym językiem
snuli swe wywody,
dla innych zawiłość wersów
była jak łyk wody.

Z wolna się podniosłam,
widząc bratnie dusze.
Na głos prawie mrucząc
...z nimi w drogę ruszę.
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Skarlett222 13 lat temu
ładnie
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie