Zdrada
Wróciłem dzisiaj z roboty
Trochę wcześniej niż zwykle
Ku swojemu zdumieniu zastałem ją nagą
Pieprzącą się się w najlepsze z Morfeuszem
Na Boga, rzeczony Morfeusz to mój dobry przyjaciel
Nie spodziewałem się z jego strony podstępu
Gdy wszedłem, okno było otwarte
Możliwe, że wkradł się właśnie przez nie
Z dworu wiało i to dość mocno
Podszedłem więc, aby z hukiem zamknąć okno
Gdy obróciłem się z powrotem w stronę kobiety
Morfeusza już nie było
(Szczwana to bestia
Ten mój Morfeusz
Ale spokojnie
Przecież wiem, gdzie mieszka)
Trochę wcześniej niż zwykle
Ku swojemu zdumieniu zastałem ją nagą
Pieprzącą się się w najlepsze z Morfeuszem
Na Boga, rzeczony Morfeusz to mój dobry przyjaciel
Nie spodziewałem się z jego strony podstępu
Gdy wszedłem, okno było otwarte
Możliwe, że wkradł się właśnie przez nie
Z dworu wiało i to dość mocno
Podszedłem więc, aby z hukiem zamknąć okno
Gdy obróciłem się z powrotem w stronę kobiety
Morfeusza już nie było
(Szczwana to bestia
Ten mój Morfeusz
Ale spokojnie
Przecież wiem, gdzie mieszka)