Kamienie dnia

Egzystencjalne
Kamienie tłuką martwy pysk
To ekscentryczna, tragiczna partia bytu
Kamienie niosą błogi zysk
Pieszczota boska, cne saldo dawnych szczytów

Konfuzja wspomnień, kobieta z katapultą
Hultaj ją dźwiga na lektyce
Raz jest na burcie, raz za burtą
To ciało pyszne przydymione świtem

Granica łez i końskie wdzięki na pawęży
Powieka aż swe końce pręży
Pod zimnym płaszczem snu

Mężczyzna w pył rozbity
Leżący pies z bólu uszyty
Spenetrowany, do utraty tchu

Lawina dnia alkowy brzegi muska
Dosiada lekko dziewczęcej piersi chłopca
Cała kolonia już od oklasków drży
Erupcja gestów i feniks w ogniu pstry
2 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie